trener personalny

Trener personalny mnie nie zmotywował

Jak wiele kobiet borykałam się z problemem dodatkowych kilogramów po ciąży. Niby nie przytyłam aż tak wiele, ale uciążliwy tłuszczyk nie chciał zniknąć. Próbowałam diety, ale chodziłam na niej cały czas głodna.

Trener personalny z Krakowa to nie dla mnie

trener personalnyZ ćwiczeniami też nie poszło mi najlepiej. W domu musiałam robić tyle rzeczy, ze zawsze znalazłam sobie coś do robienia. A to ugotować obiad, a to coś posprzątać, czy zająć się maluszkiem. Wieczorem byłam już tak zmęczona, że nie miałam siły ćwiczyć. Mój mąż zaproponował, ze mogłabym chodzić na trening personalny do pobliskiej siłowni w Krakowie. Uznałam, że to niezły pomysł. Wtedy nie wymigam się od treningu, bo nie będzie mnie wtedy w domu. Pracował tam ponoć bardzo dobry trener personalny-kraków, więc omówiłam się do niego na ćwiczenia. Mimo to jakoś nie mogłam się zmotywować. Nie lubiłam tego skupienia tylko na mojej osobie. Trener osobisty nie był dla mnie. Niby cały czas zachęcał mnie on do ćwiczeń, ale nie działało to na mnie i nie przynosiły żadnych efektów. Zdecydowałam się przepisać na grupowe zajęcia z fitnessu. O wiele bardziej mi się one spodobały. W grupie czułam się raźniej, szczególnie, ze tam też były młode mamy, chcące zgubić nadprogramowe kilogramy po ciąży. Mogłyśmy wymieniać się spostrzeżeniami, dużo ze sobą rozmawiałyśmy i z czasem się zaprzyjaźniłyśmy. Razem przeszłyśmy też na zdrowy tryb odżywiania.

To była bardzo dobra decyzja, żeby zapisać się do grupy ćwiczeniowej. Teraz nie tylko zrzuciłam kilogramy, ale nawiązałam też nowe przyjaźnie i znajomości. Wiele się też nauczyłam.